Andrzej Stasiuk: Dojczland (excerpt in Polish)
Dojczland
Stronie rzeki miasto wspinało się na wzgórza. Wille, pałacyki, śliczności,
cukiernictwo, jakby czas zatrzymał się sto lat wcześniej. Późna łaskawa
jesień złoci ten pejzaż, zasnuwa błękitną mgłą, bierze w palce i delikatnie
wyjmuje z rzeczywistości niczym pamiątkowy bibelot. Piłem czerwone
wino z butelki i patrzyłem ponad Eberhardsbrücke w górę rzeki. U stóp
Wieży Hölderlina cumowało kilka czarnych łodzi. Ten kolor przywodził
mi na myśl czółna ze Sfântu Gheorghe. I łódki z Gródka nad Bugiem. Jedne
i drugie cuchnęły smołą, rybami i mułem. Tych drugich używano do poło-
wu szczeżuj, którymi później karmiono świnie. Na brzegu leżały sterty
zielonkawych owalnych skorup. To było w latach siedemdziesiątych. Niek-
tóre łódki cumowały w przybrzeżnych zaroślach, wypełniała je woda. Ich
właściciele umarli albo się zestarzeli.
(source: Vilenica Almanac 2008)